Pagani zaprezentowało jedną z najostrzejszych odmian Huayry – wersję R

Włosi zachowali silnik V12. Wolnossąca jednostka rozwija aż 838 koni. Przeznaczenie tej wersji Huayry to jedynie tor wyścigowy.

Pagani jest jednym z producentów, którzy pozostają bezkompromisowi w kwestii swoich modeli. Oczywiście Huayra jest już dość długo na rynku, w końcu jej debiut miał miejsce już w 2011 roku. Jednak nie znaczy to, że producent nie prezentuje nowych odmian samochodu. Na 30 lecie zaprezentowano najostrzejszą odmianę jaka trafi do produkcji. Wersja R Huayry będzie przeznaczona jedynie na tor, jednak czy uda jej się osiągnąć poziom poprzednika, czyli Zondy R?

Huayry

Bardzo prawdopodobne, że tak. W końcu na tak okrągłą rocznicę należy przygotować coś niesamowitego. Pagani na tą okazję przygotowało we współpracy z HWA AG wzmocnioną edycję wolnossącego V12. Zagości on pod maską wersji R, rozwijając przy tym aż 850 koni. Maksymalny moment obrotowy wyniesie 750 niutonometrów. Pojemność wyniesie 6-litrów. Czerwona linia zaczyna się dopiero przy dziewięciu tysiącach obrotów. Jednostka waży jedynie 198 kilogramów, co w aucie przeznaczonym na tor jest bardzo ważne.

Huayry

Za przeniesienie tej mocy na koła odpowie 6-biegowa skrzynia sekwencyjna. Jest ona bardzo wydajna i ma zmieniać biegi maksymalnie szybko. Jej waga także została zoptymalizowana, w związku z czym waży jedynie 80 kilogramów. Zmianie uległ także układ wydechowy. Bezkompromisowe Pagani twierdzi, że brzmi on podobnie do starych dobrych bolidów F1. Marka raczej nie jest gołosłowna, już niedługo przyjdzie nam posłuchać Zondy R na żywo, więc wtedy się przekonamy czy to prawda. Na szczęście do samochodu można zamówić urządzenie, które obniży głośność, dzięki czemu będzie można jeździć także na torach, które mają restrykcyjne normy głośności.

Huayry

Nowa Huayra R waży jedynie 1050 kilogramów. Jest to bardzo mała wartość, patrząc na to że pod maską mamy 850-konne V12. Za hamulce odpowiada Brembo. Są one oczywiście ceramiczne. Z przodu mają średnicę 410mm, a z tyłu 390mm. Auto powinno być prawdziwym zabójcą na torze.

Foto. materiały prasowe producenta