Kolejne popisy BMW M5 CS – tym razem szybsze od Porsche 911 GT3 na Lausitzring

Jak najlepiej budować emocje przed premierą takich aut, jak BMW M5 CS? Pokazaniem ich możliwości na torze w porównaniu z konkurencją.

BMW M5 CS to oczywiście wyczekiwana przez fanów bawarskiej marki najmocniejsza wersja potężnego sportowego sedana. Zmian ma być sporo przede wszystkim pod kątem doznań z jazdy. 626 koni mechanicznych to wartość o 26 większa niż w bazowym M5. Skok zaliczy również moment obrotowy (z 750 do 800Nm), a mechanizm różnicowy przejdzie zmiany, by zoptymalizować jazdę torową. Samochód ma zostać również odchudzony o kilkanaście kilogramów oraz zyskać więcej elementów z włókna węglowego. M5 CS wciąż nie otrzymało oficjalnej premiery, lecz ogrom materiałów związanych z tym autem sprawia, że kryje ono coraz mniej tajemnic.

BMW M5 CS

Tym razem BMW M5 CS zostało zabrane na Lausitzring – często odwiedzaną przez polskich fanów arenę, która znajduje się zaledwie 70 kilometrów od granicy z naszymi zachodnimi sąsiadami. Tor znany z możliwości organizowania wyścigów na owalnej nitce i goszczenia wyścigów DTM ma wiele możliwości konfiguracji i jest idealnym poligonem doświadczalnym. To dlatego producenci często zabierają swoje dzieła właśnie tam. O test M5 CS postarał się Auto Bild i rezultaty są naprawdę obiecujące.

BMW M5 CS

Nowa wersja bawarskiego potwora, która oczywiście dalej jest pokryta częściowym kamuflażem, wykręciła na swoim najlepszym hotlapie czas 1:31.88. Jest to prawie półtorej sekundy szybciej niż wariant Competition. Tym samym M5 CS pokonał w starciu próby czasowej takie modele, jak Porsche 911 (991) GT3 (1:32.0), Audi R8 V10 w wariancie Performance (1:32.11), Jaguar XE SV Project 8 (1:32.15) czy Mercedes-Benz AMG GT 63 S (1.32.32). Uległ co prawda takim autom, jak Ferrari 812 Superfast (1:31.67) czy Porsche 911 (992) Turbo S (1:29.95), lecz rezultat wciąż robi naprawdę spore wrażenie.

BMW M5 CS odwiedził już – co jest już tak naprawdę tradycją dla większych premier – pętlę Nordschleife toru Nurburgring, Hockenheimring, a teraz i Lausitzring. Wypada tylko liczyć, że w najbliższym czasie nareszcie otrzymamy więcej konkretów i pewników od samego producenta z Monachium.

Foto. Auto Bild