Hyperion XP-1 – opus magnum wodoru w potężnym hipersamochodzie

Samochody elektryczne? Nie, znacznie lepsze są te wodorowe i to z topowego poziomu jak Hyperion XP-1, który ma zasięg na poziomie 1600 km

W obliczu nadchodzącej katastrofy klimatycznej i rosnącego zanieczyszczenia naszej planety każda gałąź przemysłu stara się korzystać z ekologiczniejszych alternatyw. Nie inaczej jest w przypadku branży motoryzacyjnej, gdzie większość producentów coraz większe ilości zasobów przeznacza na rozwój napędów innych niż w pełni spalinowe. Dzięki temu jesteśmy świadkami odrodzenia się i rozkwit napędu elektrycznego. Nie jest on jednakże jedyną alternatywą dla silników spalania wewnętrznego. Kiedy większość producentów walczy o wyprodukowanie jak najwydajniejszych akumulatorów, znajdzie się garstka firm pracująca nad technologią ogniw wodorowych. Czy mówimy tutaj o Toyocie i jej modelu Mirai, który wkrótce doczeka się drugiej generacji, czy chociażby o Nikoli z jej wodorowym pick-up’em o nazwie Badger. Brakowało jednakże pojazdu z wyższej półki, szczególnie jeśli chodzi o osiągi. Czegoś, co mogłoby sprzedać tę technologię emocjami. Na szczęście jednak, znalazł się projekt, który może wypełnić tę lukę, a jest nim Hyperion XP-1.

Hyperion Motors to podmarka firmy Hyperion, lidera technologii wodorowej z siedzibą w Orange w Kaliforni. Prace nad projektem XP-1 miały trwać od niemal dekady, jednakże ich główny cel był znacznie inny, niż mogło wam się wydawać.

„Jest już wystarczająco dużo firm samochodowych. Jesteśmy firmą energetyczną, która buduje ten samochód, aby opowiadać historię.”

powiedział Angelo Kafantaris, szef Hyperion

XP-1 nie powstał z pobudek, jakie towarzyszą większości producentów hipersamochodów. Głównym celem Hyperionu nie było samo stworzenie najszybszego wodorowego pojazdu na ziemi, a promocja infrastruktury przy jego pomocy.

„Musieliśmy skupić się na samochodzie, aby opowiedzieć konsumentowi historię w atrakcyjny sposób.”

Jak zatem wypada pokaz siły napędu wodorowego? Przyspieszenie do setki poniżej 2,5 sekundy oraz prędkość maksymalna przekraczająca 350km/h. Fakt, w porównaniu do takiej Tesli Roadster czy Rimaca C_Two wartości te nie wydają się nadzwyczajne, jednakże musimy je zestawić ze znacznie niższą masą uzyskaną dzięki pozbyciu się litowo-jonowych akumulatorów jako głównej formy dostarczania energii do silnika elektrycznego. Dzięki temu osiągnięto masę własną na poziomie około 1 tony, co jest wynikiem, którym może się pochwalić naprawdę niewiele samochodów spalinowych, a o elektrykach nie wspominając. Moc ma zostać przeniesiona na obie osie za pośrednictwem trzybiegowej skrzyni biegów.

Hyperion XP-1

Do tego zasięg 1600 kilometrów (w cyklu mieszanym 55% w mieście i 45% trasy autostradowej), który możemy odnowić w około 5 minut. Wszystko ponownie jest zaletą braku akumulatorów, ponieważ tankowanie wodoru wygląda podobnie do tankowania benzyny, trwając podobną ilość czasu.

 „Wodór zapewnia wszystkie korzyści płynące z energii elektrycznej przy mniejszej wadze. Możesz się ścigać, ponieważ ciepło nie wpływa na wodór. Możesz też wytwarzać wodór z nadmiaru energii słonecznej z sieci. Tworzenie wodoru jest bardziej ekologiczne niż produkcja baterii”.

Podobnie jak w przypadku każdego pojazdu na ogniwa jak boomerang wracają pytania o bezpieczeństwo zbiorników na wodór. Odpowiedź w przypadku Hyperiona jest niemal taka sama, jak w przypadku Toyoty Mirai, a jest nią mianowicie włókno węglowe.

Hyperion XP-1

„Możesz zrzucić nasze zbiorniki z budynku lub strzelić do nich z karabinu z dużą mocą. Nie pękną”.

Stylistyka pojazdu bez wątpienia należy do tych bardziej kontrowersyjnych i bez wątpienia nie każdemu przypadnie do gustu. Projektanci jednakże stawiali funkcjonalność nad stylem. Ogromny rozmiar grilla z przodu wymuszony został zapotrzebowania ogniw na powietrze potrzebne do wytwarzania energii elektrycznej w reakcji wodoru z tlenem. Natomiast te ciemnoniebieskie panele, które ciągną się od progów, przez obszar za otwierającymi się niczym skrzydła drzwiami, po dach to nic innego jak panele fotowoltaiczne, które generują dodatkową energię w czasie jazdy za dnia. Pośrodku tylnego zderzaka znajdują się natomiast dwie rury wydechowe, odprowadzające parę wodną czyli jedyny produkt uboczny procesu generowania prądu w ogniwach wodorowych.

Hyperion XP-1

Rozpoczęcie produkcji Hyperion XP-1 planowane jest na 2022 rok. Powstać ma jedynie limitowany nakład 300 egzemplarzy. Hyperion bez wątpienia pokazał, że wodór jest równie sensowną alternatywą dla samochodów elektrycznych napędzanych przez prąd zgromadzony w akumulatorach. Pozostaje trzymać kciuki, aby większa liczba producentów przekonała się do tego typu napędu w taki sposób, jak w przypadku tradycyjnych elektryków na baterie.

Foto. materiały prasowe producenta