Bolide

Bolide nową perłą w koronie torowego arsenału Bugatti

Mało kto już pamięta, że niecały wiek temu Bugatti głównie słynęło z osiągnięć na torze. Tym samym najnowsze Bolide jest powrotem do korzeni.

Bugatti przez ostatnie lata odznaczało się dwiema cechami: luksusem oraz rekordowymi osiągami. Przez takie modele jak Veyron czy Chiron zapominamy, że francuska marka mimo wszystko swoje korzenie miała na torach wyścigowych. W latach Ettore Bugattiego samochody spod tego logo były wówczas jednymi z najbardziej utytułowanych. Jednakże na szczęście dla nas, ktoś u sterów marki wpadł na pomysł wrócenia do wyścigowych tradycji. I w ten oto sposób powstało Bolide.

Bolide

Naprawdę ciężko jest nie rozpłynąć się nad najnowszym dzieckiem marki Bugatti, dlatego nawet nie będę próbował kryć moich emocji. To auto jest po prostu wyśmienite! Francuzi swoją kultową jednostkę W16 obudowali w jak najlepszym nadwoziu byli tylko w stanie. O ile poprzednie modele Bugatti cały czas balansowały na kompromisie osiągów i luksusu, tak w Bolide skupiono się na ekstremum jakie można było wycisnąć na torze.

Poczwórnie turbodoładowana jednostka W16 o pojemności 8 litrów generuje tutaj ponownie około 1500 koni mechanicznych mocy. Haczyk pojawia się jednak w paliwie, bo wartość ta osiągana jest na zwykłej 95-oktanowej mieszance. Natomiast, kiedy bak zostanie przez nas zalany benzyną 110-oktanową, silnik generować zacznie 1850 KM. Przy wadze na poziomie 1240 kilogramów daje to stosunek 0,67kg na 1KM. Wartość, nie może poszczycić się nawet sam Koenigsegg.

Bolide

Taka kombinacja samochodu i silnika musiała się przełożyć na osiągi. W tym wypadku jednak wartości osiągane w symulacjach są wprost nie z tej ziemi. Przyspieszenie 100km/h wynosi 2,17 sekundy, jednakże kolejne wartości robią jeszcze większe wrażenie. Rozpędzenie do kolejnych setek wynosi bowiem kolejno: 4,36 sekundy, 7,37 sekundy, 12,08 sekundy, a piąta setka osiągana ma zostać w czasie 20,16 sekund. To wszystko w samochodzie napędzanym przez starego, dobrego benzyniaka.

W16

Jednakże same wartości przyspieszenia to oczywiście nie wszystko. Mówimy przecież tutaj o samochodzie o przeznaczeniu na tor, a nie dragsterze. Warto zatem przyglądnąć się wynikom, jakie Bolide byłoby w stanie osiągnąć na najsłynniejszych obiektach na świecie. Choć na ten moment są to jeszcze jedynie symulacje, tak już teraz liczby robią ogromne wrażenie.

Najnowsze Bugatti północną pętlę Nurburgringu miałoby być w stanie okrążyć w czasie jedynie 5 minut, 23 sekund i 1 dziesiątej. Czas ten jest dosłownie o nieco ponad 3 sekund gorszy od obecnego rekordu należącego do 919 Evo. W przypadku Porsche jednak mówimy o prototypie LMP1, a nie jakimś pobocznym projekcie luksusowej marki. Kolejny czas który również robi niemałe wrażenie to 3:07.1 na Circuit de la Sarthe znanego z 24 godzinnego wyścigu Le Mans. Wynik ten stałby się wówczas rekordem toru, przebijając czas Mike’a Conway’a w Toyocie TS050 Hybrid z 2019 roku. Pozostaje czekać, aż Francuzi wreszcie zabiorą swoją zabawkę na wspomniane obiekty i przełożą wirtualne wyniki do rzeczywistości.

Bugatti

Choć sporo się dowiedzieliśmy, wciąż sporo aspektów pozostaje pod znakiem zapytania. Nie wiemy jakiej się spodziewać ceny oraz nakładu, w jakim ta wyścigówka powstanie. Docelowo pojazd spełniać ma homologacje FIA, jednakże raczej mało prawdopodobnym będzie, że Bolide ujrzymy na polach startowych chociażby w Le Mans. Jednakże patrząc na to, że do niedawna taki projekt był jedynie w sferze marzeń fanów marki, nawet scenariusz rywalizacji Bugatti w klasie LMH by mnie nie zdziwił.

Bolide

Foto. materiały prasowe producenta