Audi RS Q8 z usuniętymi filtrami i zmodyfikowanym wydechem pokazuje jak powinny brzmieć napakowane SUV’y

W parze z doznaniami dźwiękowymi idzie także moc. Dzięki modyfikacjom silnika w Audi RS Q8 uzyskano moc aż 760 koni mechanicznych.

Moda na SUV’y trwa w najlepsze. Niemal każdy producent ma już samochód tego typu w gamie, a jeśli chodzi o popularność i procentowy udział w rynku, wypierają one już limuzyny. W przypadku tego drugiego segmentu, od dawna prezentowane są sportowe odmiany, które zapewniają osiągi godne supersamochodów. Tak samo musi więc być w przypadku SUV’ów. Wielu producentów postanawia wprowadzić do produkcji wersje, które wyróżniają się nie tylko zwiększoną mocą, ale i agresywniejszym wyglądem, który dzięki muskularnej budowie aut w tej gamie, nie jest trudny do osiągnięcia. Jednym z najnowszych graczy w tej klasie jest Audi RS Q8.

Pierwszy duży sportowy SUV niemieckiej marki to RS Q8, które powstało na tej samej platformie co Lamborghini Urus. Oczywiście, to włoska marka plasuje się na szczycie jeśli chodzi o wygląd i moc, jednak nikt nie zabroni zmodyfikować Audi tak, aby spokojnie pokonywało włoskiego SUV’a. Tak właśnie postanowił zrobić jeden z użytkowników RS Q8. Modyfikacje nie skończyły się jednak jedynie na silniku.

Audi RS Q8

Auto otrzymało stage 2, dzięki któremu moc maksymalna wzrosła aż o 160 koni i wynosi teraz 760 koni mechanicznych. Jeszcze bardziej spektakularny jest moment obrotowy, który wynosi teraz 1060 niutonometrów. Przekłada się to na fantastyczne osiągi. Sprint do setki wynosi teraz jedynie 3,2 sekundy, co jak na SUV’a tych gabarytów jest świetnym wynikiem. Jednak jeśli nie przemawiają do was czyste dane techniczne, właściciel zadbał, aby również wrażenia słuchowe stały na wysokim poziomie.

Audi RS Q8

Wydech otrzymał dość dużo modyfikacji, przede wszystkim jednak, usunięto wszystkie zbędne filtry. Dzięki temu, 4-litrowe V8 może ryczeć pełną parą, nie będąc tłumionym przez różne urządzenia filtrujące. Z pewnością niektórzy stwierdzą, że SUV tej klasy powinien tak brzmieć od samego początku. Trudno się z takim zdaniem nie zgodzić, jednak w obecnych czasach jest o to niezwykle trudno.

Foto: Auditography