Opracowany wspólnie z Oplem podwyższony model C3 Aircross zadebiutował w 2017 roku. Od początku istnienia na rynku wzbudził duże zainteresowanie i cieszył się popularnością na rynku, bardzo modnych w tych czasach, małych crossoverów. Do naszej redakcji trafiła najlepiej wyposażona odmiana, poliftowa odmiana, Shine Pack. Krótka, bo trzy dniowa przygoda, pozwoliła wyrobić sobie zdanie o modelu i sprawdzić w czym tkwi jego fenomen.

Trochę suchych faktów…

Historia modelu C3 zaczyna się w 2002 roku. Wtedy na rynek weszła pierwsza generacja, która, jak na tamte czasy, oferowała nowoczesny wygląd oraz dobre właściwości jezdne. Potwierdzeniem dla tego może być fakt, że C3 projektował wtedy Donato Coco, obecnie główny projektant Ferarri. Już wtedy swój “początek” miała odmiana Aircross, która nosiła nazwę X-TR. Uterenowiona odmiana przetrwała do dziś. W 2017 roku francuski producent pokazał najnowsze wcielenie zbudowane na C3 trzeciej generacji. Sama C3 przez cały okres swojej produkcji stała się jednym z najlepiej sprzedających się aut w całej Europie. Lifting przyniósł ze sobą niewielkie zmiany, które w głównej mierze skupiają się na przodzie pojazdu oraz systemie info-rozrywki, który został nieco zmodernizowany, ale o tym za chwilę. Sama bryła pojazdu oraz jego przeznaczenie pozostało takie samo.

#TEST - Citroen C3 Aircross PureTech 110 MT6 Shine Pack - zmodernizowany mieszczuch

Stylistyka i zmiany po modernizacji

Dla jednych kontrowersyjna, dla innych nowoczesna. Stylizacja C3 nawiązywała jako jedna z pierwszych do najnowszego języka stylistycznego marki. Liczne przetłoczenia, charakterystyczne reflektory oraz AirBump cieszyły oko wielu nabywców. W końcu trochę się tego sprzedało. Modernizacja przyniosła trochę zmian, dzięki którym model został unowocześniony oraz dostosowany do potrzeb rynku. Przednie reflektory zostały zmienione. Z przedniego zderzaka zniknęły kwadratowe światła, a w ich miejsce trafiły cienkie, podłużne reflektory. Testowany egzemplarz wyposażony był w światła EcoLED z reflektorami przeciwmgielnymi oraz doświetlaniem zakrętów.

Trzeba przyznać, że nie są to najlepsze reflektory w klasie, ale pozwalają na bezpieczne poruszanie się po zmroku. Opcjonalnie możemy wyposażyć C3 w asystenta świateł drogowych. Dzięki niemu nie będziemy musieli martwić się o to, że oślepiamy innych uczestników ruchu. Zmieniony został również grill. Kolejną sporą zmianą są Airbump’y, które ze zmodernizowanego modelu po prostu zniknęły. Moim zdaniem jest to zmiana na lepsze. Tył praktycznie bez zmian, lekko przeprojektowany został tylny zderzak. We wnętrzu, zupełnie nowy 9 calowy ekran multimedialny, z nowym procesorem dzięki czemu pracuje bardzo płynnie chwilę po uruchomieniu. Ogółem lifting można uznać za bardzo udany, jednak niektóre z elementów mogłyby zostać bardziej dopracowane.

#TEST - Citroen C3 Aircross PureTech 110 MT6 Shine Pack - zmodernizowany mieszczuch

Wymiary oraz konkurencja

Pierwsze odczucia związane z wielkością testowanego auta zawsze potrafią nakreślić do jakiego modelu innego producenta go porównywać. Tutaj miałem mały problem. Auto mierzy niecałe 4,2 metra. Nieco więcej niż Seat Arona, ale mniej niż Renault Captur. Szerokość auta wraz z rozłożonymi lusterkami nie przekracza jednak dwóch metrów. Miejsca w środku pod dostatkiem przynajmniej z przodu. Osobom wyższego wzrostu przeszkadzać może mała regulacja zagłówka. Ja mając 196 centymetrów wzrostu nie potrafię ustawić go tak jak powinien być.

Będąc już przy moim wzroście to warto zaznaczyć, że siedząc za sobą mam troszkę miejsca na nogi, ale niestety na głowę go nie wystarczyło. Problemem w tym aspekcie jest dach przeszklony, który zajmuje nieco miejsca nad głową przez co osoby powyżej 180 cm wzrostu będą miały problem z miejscem na głowę. Tak samo z zajęciem miejsca na tylnej kanapie przez trzy osoby, ale o to nie możemy się czepiać. Jest to w końcu auto miejskie. W porównaniu do konkurencji podwyższona C3 przeważa miejscem z przodu ponieważ jest go naprawdę dużo jak na tą klasę.

Ogromnym plusem jest również bagażnik. Dosłownie ogromnym ponieważ jego pojemność to 506 litrów. Niski próg załadunkowy oraz foremność pozwala na załadowanie bagaży dla czterech osób. Pod wyjmowaną podłogą bagażnika znajdziemy również miejsce na mniejsze przedmioty. Po złożeniu tylnej kanapy nie otrzymamy płaskiej podłogi, ale dzięki możliwości złożenia fotela pasażera jesteśmy w stanie przewozić naprawdę długie przedmioty. Producent nie zapomniał również o klasycznym tunelu na przewożenie nart.

#TEST - Citroen C3 Aircross PureTech 110 MT6 Shine Pack - zmodernizowany mieszczuch

Ergonomia i wykończenie

Jak to bywa w autach miejskich jakość wykończenia niektórych elementów pozostawia wiele do życzenia. Nie znajdziemy tutaj miękkich plastików, chociaż niektóre z fragmentów deski rozdzielczej są wykonane z przyjemnych tworzyw. Są również minusy. Przede wszystkim zmora większości nowych modeli, czyli obsługa klimatyzacji. W standardzie testowanej wersji otrzymujemy jednostrefową, automatyczną klimatyzację. Nie mamy tutaj niestety oddzielnego panelu do sterowania nawiewami. Cała procedura odbywa się w systemie info-rozrywki po przeklikaniu się przez menu główne. Na szczęście producent pomyślał i po ekranem mamy dodatkowy przycisk po wciśnięciu którego system od razu włącza sterowanie klimatyzacją. Z dwojga złego to dobre rozwiązanie.

Jak już jesteśmy przy minusach to warto wspomnieć o obsłudze tempomatu która jest już trochę przestarzała. Nie obraziłbym się gdyby Citroen przesunął ją na przyciski umieszczone na kierownicy. Ona natomiast wykonana jest z bardzo przyjemnej skóry oraz świetnie leży w dłoniach. Znajdziemy na niej przyciski od sterowania radiem, komputerem pokładowym oraz sterowaniem głosowego. Przyjemna w obyciu jest również gałka zmiany biegów, która jest spora. Sama praca skrzyni pozostawia wiele do życzenia, ale o tym można napisać oddzielny artykuł. Natomiast na dużą pochwałę zasługują fotele. Wykonane z opcjonalnej, podgrzewanej skóry (HYPE GREY) świetnie sprawdzą się na każdej trasie. Czy to jazda po mieście czy wyjazd poza jego obręb. W tym przypadku można pokusić się o stwierdzenie, że są to jedne z najlepszych foteli w tej klasie samochodów. Szkoda, że podłokietnik został umiejscowiony bezpośrednio w fotelu i zarezerwowany jest jedynie dla kierowcy. Ale to tylko szczegół.

Podczas całego testu doświadczyłem tylko jednego niepokojącego odgłosu dobiegającego gdzieś z okolic tylnej kanapy. Na wolnych obrotach słychać było obijanie plastiku. Samo wnętrze nadmiernie nie skrzypi. Obsługa systemu multimedialnego dla kogoś, kto nigdy w życiu nie miał z nim do czynienia może przynieść pewne problemu, ale po 10-15 minutach jesteśmy w stanie nauczyć się najpotrzebniejszych funkcji. Dla przeciwników systemów Start&Stop – zła informacja. System każdorazowo można wyłączyć poprzez ekran multimedialny. Nie mamy do tego oddzielnego przycisku. W tunelu środkowym pod podłokietnikiem znajduje się nie zbyt głęboki, ale zamykany schowek. Obok dźwigni hamulca ręcznego znajdziemy dwa cup holder’y. Przed skrzynią biegów znajduje się ładowarka indukcyjna, do której pracy nie można mieć żadnych zastrzeżeń, ponieważ podczas całego testu nie odmówiła posłuszeństwa. Egzemplarz testowy został również wyposażony w opcjonalny system audio Hi-Fi, który gra z pewnością lepiej od tego podstawowego, ale podobnie do konkurencji, w której nie znajdziemy dodatkowych systemów. Jest po prostu dobry. Dobra nie jest za to jakość kamery cofania. Razi to w oczy, tym bardziej, że jakość całego systemu jest bardzo dobra.

Właściwości jezdne

Jest po francusku. Wygodnie, w miarę cicho (do czasu) oraz komfortowo. C3 Aircross jako podwyższona odmiana miejskiego auta skazana jest na gorsze właściwości jezdne. Nie jest jednak tak źle jak mogłoby się wydawać. Miejski Citroen w tej konfiguracji rozpędza się do pierwszej setki w dokładnie 10,1 sekundy. Samochodem przemieścimy się w bardzo przyjemny sposób z punktu A do punktu B. Chyba, że jesteśmy osobami, które lubią dynamiczną, agresywną jazdę w mieście. Nie zachęcała do tego typu jazdy będzie z pewnością wspomniana wcześniej skrzynia biegów. Tu również jest po prostu po francusku. Ten typ tak ma. Biegi wchodzą bardzo łatwo, to jest jedyną zaletą tej przekładni. Agresywnej jeździe mówimy kategoryczne NIE. Z drugiej strony o takie rzeczy moglibyśmy przyczepiać się przy teście sportowego auta, a nie miejskiego.

Na plus za to wyciszenie. Do prędkości autostradowej jesteśmy w stanie spokojnie rozmawiać z pasażerami. Powyżej tych prędkości za pewne jest głośniej. Nie miałem niestety okazji tego sprawdzić, jednakże nasz dobry znajomy mieszkający za zachodnią granicą potwierdził to. Musimy mu uwierzyć na słowo. Jedną z wad tego typu konstrukcji jest również podatność na podmuchy boczne. Jadąc z prędkościami autostradowymi zdecydowanie polecam trzymać kierownicę oburącz. Po każdorazowym wyjeździe zza tira lub ekranów dźwiękoszczelnych zmuszeni będziemy do korygowania toru jazdy. Auto mimo swojego gabarytu dobrze trzyma się w zakrętach. Czuć jednak, że przeznaczony jest do miasta. Promień skrętu oraz zwrotność to jego atuty.

Kolejnym plusem jest parkowanie. Ułatwione przez czujniki parkowania, które standardowo otrzymamy w najwyższej wersji wyposażenia oraz kamerę cofania, która pomimo jakości pozwala na bliskie dojechanie do przeszkody. Dzięki dodatkowemu prześwitowi nie musimy obawiać się podjazdu pod wyższe krawężniki. Umówmy się, pomimo tego, że do wyboru mamy trzy tryby jazdy “terenowej” (piasek, śnieg i błoto) miejski francuz nie poradzi sobie w cięższym niż droga szutrowa terenie. Podsumowując, C3 Aircross najlepiej czuje się w mieście.

#TEST - Citroen C3 Aircross PureTech 110 MT6 Shine Pack - zmodernizowany mieszczuch

Wersje wyposażenia oraz jednostki napędowe.

Cennik stratuje od 72 850 zł. Za tą cenę wyjedziemy z salonu “golasem”, który wyposażeniem dużo ujmuje w porównaniu do testowanego egzemplarza. W najniższej wersji FEEL znajdziemy m.in system rozpoznawania znaków ograniczeń prędkości, reflektory EcoLED oraz klimatyzację manualna. Pod maską wersji FEEL znaleźć możemy dwa silniki. Benzynowe 1.2 PureTech o mocy 110 koni mechanicznych oraz diesel 1.5 BlueHDi o tej samej mocy. Obydwie jednostki połączone są ze skrzynią manualną. Wersja FEEL PACK zaczyna się od 77 900 zł. Tutaj mamy możliwość wybrania pomiędzy tymi samymi jednostkami, ale do diesla możemy “dorzucić” sześciostopniowy automat. Oprócz tego co w słabszej wersji dostajemy doświetlanie zakrętów, czujniki parkowania z tyłu i ekran dotykowy o przekątnej 7 cali z funkcją Mirror Screen.

Wersja SHINE, czyli kolejna, już prawie najbogatsza odmiana wyróżnia się jeszcze większym ekranem (takim jak w testowanej wersji), klimatyzacją automatyczną oraz aluminiowymi felgami 16 calowymi. Do wyboru silnik 1.2 PureTech o mocy 110 oraz 130 koni mechanicznych. Ten mocniejszy dostępny jedynie ze wcześniej wspomnianym automatem. Jednostka wysokoprężna wyposażona w manualną skrzynię sześciobiegową oraz automat. Moc ze skrzynią automatyczną podniesiona do 120 koni mechanicznych. Testowana odmiana to najdroższa w gamie SHINE PACK. Wyposażenie standardowe rozszerza się o przesuwaną i pochylaną tylną kanapę, czujniki parkowania z tyłu i przodu + kamerę cofania oraz większe 17 calowe felgi. Testowany egzemplarz dodatkowo wyposażony został w przeszklony, otwierany dach, head-up, podgrzewane siedzenia oraz system audio Hi-Fi. Za tak skonfigurowany samochód musimy zapłacić 108 050 zł. Dorzucając do tego automat zbliżamy się do kwoty około 116 000 zł. Czy to dużo? Patrząc na gabaryt auta oraz to, że jedyna benzyna w ofercie jest trzycylindrowa to sporo.

Spalanie.

Francuski producent w testowanej wersji deklaruje spalanie paliwa w cyklu mieszanym na poziomie 6 litrów. Nasze spalanie na przestrzeni całego testu wyniosło 8,2 litra z czego 80% to jazda typowo miejska, a pozostałe 20% drogi szybkiego ruchu nie przekraczając prędkości 120 km/h. Wtedy auto pali przyzwoite niecałe 7 litrów na 100 km. Powyżej jest coraz gorzej i łatwo można przekroczyć średnią 8,5 litra. Przy spokojnej jeździe w mieście komputer pokładowy wskazuje 6-6,5 litra, natomiast podczas agresywnego operowania pedałem gazu musimy liczyć się z liczbami na poziomie 9 litrów. Sumując, Citroen wypada dobrze, ale zawsze mogłoby być lepiej, tym bardziej, że pod maską pracuje na pozór bardzo oszczędna jednostka trzycylindrowa. Pojemność zbiornika paliwa wynosi 45 litrów, dzięki czemu na jednym tankowaniu jesteśmy w stanie przejechać około 550 – 600 kilometrów. Normalny wynik jak na tą klasę.

Dla kogo to?

Tak jak wspominaliśmy. Model najlepiej spisuje się w warunkach miejskich. Dzięki większemu prześwitowi nie sprawi problemów podczas podjazdów na wyższe krawężniki. Wybierając auto z silnikiem benzynowym na pewno nie będziemy narzekać na wyciszenie oraz dynamikę. Samochód świetnie sprawdzi się również podczas wypadów za miasto, a przy spokojniej jeździe odwdzięczy się niskim apetytem na paliwo. Ma swoje niedociągnięcia, ale jego ogólny odbiór jest bardzo pozytywny. W kliku aspektach spisuje się naprawdę lepiej niż konkurencja. Citroena polecam przede wszystkim osobom, które lubią się wyróżniać, a kontrowersyjny wygląd wpisuje się w ich oczekiwania. Dzięki swojej wszechstronności pozwoli na przewiezienie kilku kartonów z jednego ze szwedzkich sklepów, a przy tym nie sprawi problemów przy parkowaniu. Cena, minimalnie za wysoka w stosunku do konkurencji, jednak francuski crossover oferuje nam więcej wyposażenia oraz charakterystyczny wygląd.

Za użyczenie samochodu do testu dziękujemy Citroen Polska

Pełna galeria zdjęć CITROEN C3 Aircross

« z 2 »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *