BMW M2 CS – jeszcze bardziej hardkorowe

Małe M2 od początku uznawane było za to najczystsze, najszczersze i najbardziej bezpośrednie w dawaniu sloganowej Radości z jazdy. Po faceliftingu oraz zmiany standardu na Competition, pora na limitowaną, jeszcze bardziej radykalną odmianę. Poznajcie BMW M2 CS.

Co nowa odmiana ma do zaoferowania?

Najważniejszy jest tu znajdujący się pod nową maską wykonaną z włókna węglowego 3-litrowy, 6-cylindrowy silnik S55 osiągający 450 KM mocy maksymalnej oraz 550 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Może on napędzać tylną oś za pośrednictwem zarówno 7-biegowej skrzyni dwusprzęgłowej DCT, jak i 6-biegowej przekładni manualnej. Według BMW, nowe M2 CS rozpędzi się od 0 do 100 km/h w czasie 4 sekund z DCT oraz 4.2 sekundy w przypadku skrzyni ręcznej. Nowe M2 zostało wyposażone również w adaptacyjne zawieszenie M z większą możliwością dynamicznej regulacji.

Co dalej?

Dalej jest równie ciekawie. Cały dach został wykonany z włókna węglowego, co obniża znacząco środek ciężkości. Z przodu znalazł się karbonowy splitter, węglowa maska posiada duży wylot powietrza podobny do tego z M3/M4 CS. Lusterka otrzymały karbonowe osłony, a tylną klapę zwieńcza powiększona lotka wykonana z, a jakże – włókna węglowego. Auto stoi na 19-calowych felgach o nowym wzorze, lekko złotawym odcieniu i z oponami Michelin Pilot Sport Cup 2. Za felgami możemy dostrzec bardzo rzucające się w oczy czerwone zaciski hamulców, co jest nowością w BMW.

Wewnątrz również znajdziemy zmiany.

Patrząc na zdjęcia wnętrza nietrudno dostrzec wykończenie w klimatach, do których przyzwyczaiły nas modele M3 i M4 CS. Listwy dekoracyjne zastąpiono alcantarą. Kierownica i tunel środkowy również są nią wykończone. Uchwyty drzwiowe wykonano z włókien węglowych. Kierowcę i pasażera utrzymają w miejscu wykończone skórą i alcantarą sportowe fotele M Competition. Konsola środkowa podąża za węglowym nastrojem, gdyż cała została wykonana z włówna węglowego, co obniżyło jej masę o połowę i również przyczyniło się do obniżenia środka ciężkości.

Na fotografiach widać dumnie prezentującą się dźwignię klasycznej ręcznej skrzyni biegów, z niezmienną od lat skórzaną gałką oraz alcantarowym mieszkiem, pasującym do reszty konsoli środkowej. Zapewne dla wielu wesołą nowiną będzie brak kontrowersyjnego wirtualnego kokpitu z owalnymi zegarami i pozostawienie okrągłych zegarów imitujących analogowe, obecnych w M2 od faceliftingu.

Jednak czy to koniec M2?

Nowe M2 CS zostanie zaprezentowane na żywo na targach Automobility LA 20 listopada 2019. Ceny nie są jeszcze znane, ale według niektórych źródeł mają się wahać w okolicach 90 – 100 tys euro. Wyprodukowanych zostanie jedynie 2200 sztuk na cały świat. Ich rozlokowanie na rynkach kontynentalnych nie jest znane.

Szef BMW M powiedział o M2 CS: “Samochód wyścigowy z tablicami rejestracyjnymi”. Wszystko wskazuje na to, że będzie to bardzo hardkorowa torowa zabawka, z którą jednak będzie można żyć na co dzień, dzięki większym możliwościom dostosowania zawieszenia. Natomiast jeśli ktoś szuka najczystszych wrażeń na torze, może zdecydować się na stricte torowe M2 CS Racing, o którym niewiele wiadomo, poza paroma liczami dostępnymi na stronie BMW Motorsport. Jednakże może nie być to ostatni etap życia najmniejszego M, gdyż ostatnio BMW potwierdziło ponowne użycie nazwy CSL w nowym samochodzie. Czyżby po CS czekała nas jeszcze rzadsza, jeszcze szybsza, oraz iście spartańska wersja M2? O ile to w ogóle możliwe…

Foto. materiały prasowe BMW